Middle ages

19:06:00


Dziś słów kilka, jak to zwykle w życiu pod górkę ze wszystkim bywa.
Ze swoich zaniedbań tłumaczyłam się już nie raz i nie dwa, może i bez sensu jest większość takich usprawiedliwień, ale zawsze męczy mnie takie lekkie poczucie winy, bo coś miało być, a nie ma nic i przydały by się choć krótkie słowa wyjaśnienia.

Do tego postu zabierałam się przez ponad pół roku, bo zdjęcia powstały jeszcze w listopadzie, no a mamy już sierpień. I to nie tak, że brakowało czasu, bo ten by się na pewno znalazł (ot choćby odmówienie sobie ze dwóch czy trzech odcinków ulubionego serialu), ale czasem gdy przychodzi jakaś nerwówka, wpadam w dołek takiej niemocy i nie umiem się na niczym skupić. Jak dołożyć do tego pierwszą sesję egzaminacyjną na studiach i nieułatwiający współpracy, psujący się komputer, to mamy taki trochę obraz nędzy i rozpaczy, co sprzyja ciągłemu użalaniu się i chęci rzucenia tego wszystkiego w kąt, podpalenia i patrzenia jak płonie (wymyśliłam sobie, że zabrzmi to tak filmowo i dramatycznie, można się śmiać jakby co). 
Na całe szczęście mam takiego człowieka, niezawodnego w takich momentach i dostałam kolejną świetną poradę, że sama sobie jestem tu szefem, a do kryzysu twórczego każdy ma prawo. Więc posłuchałam, ogarnęłam się, w tak zwanym międzyczasie zleciały kolejne miesiące, odezwałam się parę razy na fejsie, że post będzie wkrótce i nareszcie jest.

O samej wizycie w Malborku nie ma co za wiele opowiadać, bo nie czuję żebym choć trochę dorównała w tym świetnemu przewodnikowi oraz naszemu panu profesorowi, którzy na temat Malborka i Krzyżaków wiedzą chyba wszystko. Dla nas studentów była to wycieczka w ramach zajęć, a ja oczywiście, jak to w każdej wycieczce upatrzyłam okazję do ciekawych nowych zdjęć. I choć średniowiecze nigdy nie było moim ulubionym okresem w historii, to budowle z tamtego okresu zawsze wywierają niesamowite wrażenie swoją majestatycznością i pięknem architektonicznym, a bogata historia samego zamku i Malborka dodaje tylko ciekawości, zachęcając do odwiedzenia jednego z ważniejszych miejsc do zwiedzenia w Polsce.

Zrobiło się z tego małe opowiadanie, ale myślę, że zainteresowani przeczytają, a ja mogę choć trochę uspokoić swoje wyrzuty sumienia. 

A i jeszcze na koniec, bo prawie zapomniałam, od niedawna można już śledzić mojego fotograficznego instagrama, tam postaram się już być częściej, a na zachętę dodam, że będą się tam pojawiać też zapowiedzi i niepublikowane na blogu zdjęcia, więc myślę, że warto i zapraszam! Instagram














I jeszcze zachód słońca, który zwieńczył całą wycieczkę, niestety zdjęcie trochę gorszej jakości, bo robione telefonem, ale niestety bateria w 
 aparacie padła.


You Might Also Like

0 komentarze

Facebook